Miazga - Homilia XXIX N Zwykła



Kiedy się ksiądz przygotowuje do homilii, to powinien trochę ze Słowem posiedzieć. Znaleźć w Nim to, co szczególnie porusza, dotyka. Ufając, że to jest właśnie to Słowo, które Bóg chce poruszyć w tę niedzielę.

No i jak tak miałem z tą homilią. Że poruszyło mnie zdanie z pierwszego czytania, które egzegeci odnoszą często do Jezusa: „Spodobało się Panu zmiażdżyć swojego sługę cierpieniem”. Rzadko mi się zdarza żeby poruszyły mnie czytania przed Ewangelią, a tu o… Poruszyły może dlatego, że odczułem je dobitnie na swojej skórze. Jak to jest być zmiażdżonym przez cierpienie. 

I żeby była jasność na początku: to nie jest tak, że Bóg miażdży. Że uwielbia nas przygniatać cierpieniem, jak jakieś chomiki w klatce. Nie. Ale rzeczywistość cierpienia dotyka każdego z nas. Bardziej czy mniej.

Jestem pewien, że i Ciebie dotyka różnego rodzaju cierpienie, smutek, niezrozumienie, strach, lęk, jakaś deprecha - może jesienna… może czasem Cię codzienność miażdży. I już nie wiesz, co robić. Gdzie się obrócić… może pojawiać się myśl, że to Bóg miażdży. Że Cię bardzo nie lubi. Nie, tak nie jest. On Cię lubi. I to bardzo. A nawet kocha.

Nie wyjaśnię Ci tajemnicy cierpienia. Sam jej nie znam. Ale wiem, że – jak dziś mówi Izajasz – po udrękach zawsze przychodzi światło. Cierpienie nie jest końcem. Bóg z jakiegoś względu dopuszcza cierpienie, ale nie po to by Ci rzec: „męcz się”, ale może by pokazać: „jest za tym coś więcej”. Istnieje coś więcej.

Jezus jest dowodem, że istnieje coś więcej. On jest tym, który dźwiga Twoje nieprawości, Twoje grzechy, cierpienia, doły. Naprawdę, nie nosisz tego całego badziewia sam. On przecież wszedł w Twoją skórę, by Ci współczuć. Piękne jest to drugie czytanie, które o tym mówi. On jest tym, do którego w każdej chwili możesz przyjść i powiedzieć: „no nie daję rady. No potrzebuję pomocy. Może mam już dość życia”. A On mówi z takim uśmiechem: „głupku, weźże przestań, chodź tu do Mnie!”.

Nie ma co próbować sobie radzić w życiu samemu. Nie damy rady. On jest tym, który nam współczuje.

I jeszcze Ewangelia. Ci dwaj, Jan i Jakub, to tacy bezczelni są. Myślą, że Jezus ustanowi nowy porządek, założy nowe państwo i chcą się ustawić. Zagrzać sobie posadki. Tak po ludzku myślą. Ale nie wiedzą, że Królestwo Jezusa polega na czymś całkiem innym. Na żywej relacji z Bogiem. Później się o tym przekonają, oddając za tę żywą relację z Bogiem życie. Ten kielich i chrzest razem z Jezusem to jest udział w Jego męce. Oni się potem o tym przekonali… Przeszli z myślenia ludzkiego na Boże.

Pozwól sobie dzisiaj na przestawienie wajchy w głowie. Na myślenie bardziej po Bożemu. Bo po ludzku cierpienie jest głupotą. Ale. Przeżywane po Bożemu, z Bogiem, ma sens.

Twoje cierpienie ma sens jedynie wtedy, kiedy jesteś z Jezusem. Inaczej to jedna wielka ściema, naprawdę. Moje cierpienie doprowadziło mnie do miejsca w którym jestem dziś, i ma swój sens, który czasem widzę.


Twoje też ma sens. Ja nie wiem, jakie. Ale ma. Jak będziesz z Jezusem, to zobaczysz jakie. 

/ +

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty