Niebo - wieczny melanż?






Kiedy byłem na drugim roku wkręcono mnie w seminarium w wyreżyserowanie Misterium Męki Pańskiej. To napisałem scenariusz i wyreżyserowałem. Fajne doświadczenie w ogóle. I zapraszałam na to, kogo się tylko dało. Na jeden z weekendów zapowiedziała się przyjaciółka ze znajomymi. Przyjechało parę osób, których nie znałem, a wśród nich była… ona. I się zakochałem. Normalnie świat mi się przestawił. Kiedy z nią byłem, gadałem, patrzyłem, słuchałem – to czułem się po prostu wniebowzięty. Nic mi wtedy nie trzeba było do szczęścia, poza nią. Kiedy byłem z nią, miałem swoje niebo.

Dziś niedziela Wniebowstąpienia. Ja chciałbym Ci o niebie trochę dzisiaj rzec. Bo to jest nasz cel. I z niebem jest jakby prosta sprawa, bo niebo to po prostu bycie z Jezusem. Na czym to polega i o co chodzi, o tym za chwilę.

Takie mam wrażenie, że chrześcijanie dzisiejszych czasów mają trochę pokręcony pogląd na temat nieba. Niektórzy myślą, że niebo to takie hasanie po zielonych łąkach, jak taka głupiutka owieczka. Inny zaś widzą w niebie szary obraz znudzonych ludzi, którzy na wieki śpiewają Bogu równie nudne kościelne kawałki. Inny zaś myślą, że niebo to nieustanny melanż. No… A niebo to po prostu właśnie: bycie z Jezusem.
 
Spójrzmy w Katechizm Kościoła, który wiele mówi o niebie. A ta wizja jest w ogóle niesamowita. Strasznie mnie jara. Pobudza. Inspiruje. W KKK mamy więc:


  1023 Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem oraz są doskonale oczyszczeni, żyją na zawsze z Chrystusem. Są na zawsze podobni do Boga, ponieważ widzą Go "takim, jakim jest" (1 J 3, 2), twarzą w twarz.

  1024 To doskonałe życie z Trójcą Świętą, ta komunia życia i miłości z Nią, z Dziewicą Maryją, aniołami i wszystkimi świętymi, jest nazywane "niebem". Niebo jest celem ostatecznym i spełnieniem najgłębszych dążeń człowieka, stanem najwyższego i ostatecznego szczęścia.

  1025 Żyć w niebie oznacza "być z Chrystusem". Wybrani żyją "w Nim",
ale zachowują i – co więcej – odnajdują tam swoją prawdziwą tożsamość,
swoje własne imię

  1027 Tajemnica szczęśliwej komunii z Bogiem i tymi wszystkimi, którzy są w Chrystusie, przekracza wszelkie możliwości naszego zrozumienia i wyobrażenia. Pismo święte mówi o niej w obrazach: życie, światło, pokój, uczta weselna, wino królestwa, dom Ojca, niebieskie Jeruzalem, raj: "To, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2, 9).


Niebo więc to po pierwsze stan życia/bycia z Jezusem. Bogiem. Trójcą. Bycia z tym, który jest wypełnieniem WSZYSTKICH Twoich dobrych pragnień i potrzeb. Masz ochotę stworzyć nową planetę? A czemu nie – dawaj! Masz pragnienie kochać ludzi maksymalnie? Czemu nie – dawaj! Masz pragnienie zrozumieć w końcu swoją kobietę do końca? Czemu nie – dawaj. Weź pomyśl teraz o swoich pragnieniach, pasjach, planach, potrzebach, tęsknotach. Niebo – m.in. będzie polegać na spełnieniu tego wszystkiego w sposób doskonały, na maksa!
 
Niebo to miejsce, gdzie w pełni będziesz sobą. Gdzie w pełni rozwiniesz skrzydła. Gdzie poznasz prawdę o sobie i innych i będziesz mieć wieczność na odkrywanie serc innych ludzi. Gdzie wiele do końca zrozumiesz. Gdzie znajdziesz zaspokojenie…

I uwaga ważna. To nie jest tak z tym niebem, że my mamy się na tej ziemi pomęczyć paręnaście/dziesiąt lat, a potem w nagrodę (jako gratyfikacja) będzie wieczny melanż. Nie. Niebo zaczyna się już tu i teraz. Popatrz w Ewangelię dzisiejszą i czytania: 

Apostołowie lampią się w niebo, gapią się za Jezusem, zawieszają się na tym obrazku i pewnie sobie niejeden westchnął z żalem: „ech, chciałbym też tak se pofrunąć”. A obok stają aniołowie i mówią: „ogarnijcie się! Żyjcie! Dawajcie! Jezus jest z Wami! Będzie z Wami!”. I: „oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga”. Apostołowie polecieli głosić Jezusa bo niebo już się zaczęło. Bo wiedzieli, że Jezus jest z nimi.
 
Tak specjalnie się odniosłem do zakochania na początku. Byłeś/aś pewnie choć raz zakochany/a. Przypomnij sobie ten stan. Bo niebo chyba trochę na tym polega. Że czas nie leci. Że jest dobrze. Że jest spełnienie. Że chce się być z: Jezusem, innymi ludźmi. Ale to się zaczyna i dziś. Dziś i Ty możesz być wniebowzięty, jeśli podejmiesz – po raz kolejny decyzję – bycia/życia z Jezusem. Niebo zaczyna się tu i teraz. W tę niedzielę. Niebo jest cały czas, bo Jezus jest cały czas. 

Ja czekam na niebo. Bo tam się będzie dopiero działo! Ba, ja mam niebo już tu. Żyję z Jezusem na co dzień. Staram się żyć na petardzie. Czasem mi nie wychodzi, ale co tam. Jakoś idzie. Wołam więc i do Ciebie, chrześcijaninie, bracie, siostro: żyj! Bądź z Jezusem. Miej niebo już dziś! Bo - jak mawiał św. Augustyn: Człowieku, naucz się tańczyć, bo inaczej aniołowie w niebie nie będą wie­dzieć, co z tobą zro­bić. Ucz się tańczyć z Jezusem już dziś!

Być wniebowziętym już dziś to znaczy: zaufać Słowu Boga. I żyć. Na full.

+

Czemuż to i my tak nie wysilamy się tu na ziemi, aby dzięki wierze, nadziei i miłości, które łączą nas z Nim, z Nim też radować się pokojem niebios? On, który tam przebywa, jest również i z nami; a my, którzy tu jesteśmy, i tam razem z Nim jesteśmy. Chrystus jest w niebie w swoim Bóstwie, mocy i miłości; my nie możemy tam przebywać tak jak On, jednakże możemy tam być naszą miłością, ale w Nim.
Nasz Pan nie opuścił niebios, gdy stamtąd przyszedł do nas; nie opuścił też i nas, kiedy znowu wstąpił do niebios. O tym, że tam przebywał, gdy był z nami tu na ziemi, On sam stwierdza tymi słowami: "Nikt nie wstąpił do nieba oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego, który jest w niebie".
[ św. Augustyn ]

Komentarze

Popularne posty